Na falach Października
Społeczeństwo, 14 luty 2012„Ojczyźnie naszej, krytej słomą,/ nigdy nie dosyć Październików” – te słowa wiersza Agnieszki Osieckiej były mottem konferencji „PRL po przełomie październikowym 1956 r.” zorganizowanej 10 lutego w Sejmie przy współpracy z Fundacją im. Róży Luksemburg.
- Obserwuję brak wiedzy o historii najnowszej, często podaje się ją w sposób uproszczony – mówił Leszek Miller, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, przypominając, że największy wiec polityczny w historii Polski - zgromadził milion uczestników - odbył się w październiku 1956 r. na placu Defilad w Warszawie.
Przełom październikowy przeczy popularnej do dziś tezie, że PRL był niereformowalny. Prof. Andrzej Friszke, historyk z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, podkreślił, że w 1956 r. dokonał się zasadniczy zwrot we wszystkich dziedzinach życia: skończył się okres masowych represji, złagodzono cenzurę, rozszerzono wolności obywatelskie, swobodę działania Kościoła katolickiego. W setkach przedsiębiorstw wybrano w sposób demokratyczny rady zakładowe, zrezygnowano z kolektywizacji prywatnych gospodarstw rolnych. Prof. Friszke zwrócił uwagę na zrodzony na fali Października ruch obywatelski, widoczny szczególnie wśród inżynierów, ekonomistów, naukowców, w środowiskach twórczych. To wszystko korzystnie wyróżniało Polskę na tle innych ówczesnych państw socjalistycznych.
- Październik był konfrontacją ze Związkiem Radzieckim o zakres autonomii, suwerenności, podmiotowości – podkreślił prof. Andrzej Werblan, w PRL członek najwyższych władz partyjnych i państwowych, dodając, że konfrontacja z ZSRR była prowadzona „bez nadmiernego ryzyka dla bytu narodowego i powojennych granic państwa”. To był jeden z fundamentalnych elementów realizmu politycznego Władysława Gomułki, który okazał się dużą wartością.
Józef Tejchma, w PRL dwukrotnie minister kultury, przypomniał o sukcesach polskiego teatru, kina, literatury, sztuk plastycznych po Październiku. Ich źródłem było z jednej strony ograniczenie cenzury, zaś z drugiej – rozszerzenie mecenatu państwa nad kulturą. Józef Tejchma zwrócił także uwagę, że po Październiku zaczęto doceniać rzeczy dalekie od polityki, za to bliskie ludziom – choćby tworzone na wsi tzw. klubokawiarnie, dzięki którym naturalna kawa trafiła „pod strzechy”.
Piotr Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, dawny działacz „Solidarności”, przypomniał, że Październik 1956 r., podobnie jak Sierpień 1980 r., były próbami upodmiotowienia robotników, świata pracy. Obie zakończyły się niepowodzeniem – pierwsza pod koniec lat 50., druga – po przemianie ustrojowej. „Nigdy nie dosyć Październików” - uczestnicy dyskusji zwracali uwagę na aktualne znaczenie wartości demokratycznych, wolnościowych i społecznych.
KP
